Baner

Wrzesień

COFNIJ

 

 

 

~~~~

 

25.IX.2010

 

Ale dzisiaj fajny dzień :)

Wpadliśmy w wir ogrodowych prac. W tym słonku i ciepełku to była prawdziwa przyjemność.

Ja zajęłam się koszeniem trawy dookoła domu, Patryk walczył z winoroślą i żywopłotem.

A winogronka mamy dorodne, i aż ślinka cieknie na sam widok...

 

 

Ale najprzyjemniejsze zostawiliśmy na koniec...

Zrobiliśmy sobie pożegnalnego letnio- jesiennego grilla. Było pysznie!

A muzyczka z głośników i jesienny zapach powietrza nadawały dodatkowo klimatu temu wieczorkowi...

 

 

Na koniec jeszcze kilka słów o tym, jak kocham mojego mężusia!

Tylko dla Niego z miłości pozbierałam najpiękniejsze grzybki z lasu.

I wybierałam same najbardziej dorodne i dojrzałe, czerwone niczym jabłuszka.

Zrobię Mu przyjamność i przygotuję kolację- niespodziankę! :D

W ramach rekompensaty za pamiętny włoski dzień...

A grzybki? Czyż nie są śliczne? :)

 

 

 

 

15.IX.2010

 

Mamy psa! :)

Sunia rodziców się oszczeniła i rodzice postanowili zostawić jednego szczeniaka.

Maluch miał zostać oddany, ale okazał się taką słodziachną kluską, że zadomowił się na dobre.

I chodź kluska zostaje u nich, to my będziemy się nim opiekować.

Musimy tylko go jeszcze nazwać, chodź póki co przyjęła się kluska.

A to wszystko za sprawą jednej wielkiej włochatej grubej kulki na króciutkich nóżkach.

Dzisiaj jak do mnie biegł, potknął się o przednie łapki,

zarył pyszczkiem o ziemię i tylnymi łapkami po sobie podeptał.

Taka mała pierdułka.

Ale ciiii, tak naprawdę to groźny owczarek i nasz pies obronny ;)

Poza tym tą wrogość w oczach widać od razu, a więc bójcie się złodzieje!

 

 

No co... Musiałam go wytarmosić :) Normalnie bardziej się cieszy na mój widok :P

 

 

 

11.IX.2010

 

Tydzień temu wyjechał od nas Danielek, a my wróciliśmy do codzienności.

Cały czas jest pełno robotki dookoła nas.

Niedługo październik, a wraz z nim początek stażu.

Kilka dni temu odebrałam Ograniczone prawo do wykonywania zawodu.

I jestem z siebie chyba troszkę dumna :)

Póki co korzystamy jednak z ostatnich dni wakacji. A co za tym idzie...

Sezon na grzybki czas zacząć! :)

Oczywiście nie muszę mówić, że jak co roku mistrzem okazuję się być ja :P

Wczoraj zostawiłam Patrykowi koszyk w miejscu, gdzie rosło 10 grzybków.

Tak, żeby miał zaznaczone gdzie szukać :P

Moje kochanie znalazło jednak tylko dwa największe :)

Resztę oczywisćie ominął, tłumacząc, że nie zauważył.

A później się dziwimy z mamusią, skąd są grzyby podeptane.

To dziwne... ale tą samą tendencję zauważyłam również w domu...

Omija wszelkie pozostawione po sobie rzeczy, z gracją nawet większą niż w lesie.

Dopiero jak wyrośnie przed nim taki gigantyczny prawdziwek,

 

 

który ma na imię Mariczka, znajduje wszystkie maluszki, wyrastające w naszym domu.

Okazuje się być wówczas doświadczonym grzybiarzem, i wykopuje nawet Rydze spod łóżkowego mchu,

przypominające do złudzenia jego stare skarpetki.

Aha, i jeszcze ku woli wyjaśnienia, jak na mistrza przystało, ten gigancik na powyższym zdjęciu jest mój :)

I jeszcze kilka naszych foteczek.

Ostatnie poszukiwania grzybków z Danielkiem:

 

 

A tutaj już mój wczorajszy połów :P

Jak na pół godziny chodzenia po lesie chyba nieźle, prawda? :)

 

 

 

02.IX.2010

 

Mały Diabełek :)

 

 

 

01.IX.2010

 

Ostatni weekend sierpnia spędziliśmy w Warszawie u mojej sister,

która zabrała nas na wyścigi: WST czyli Warsaw speed team.

Był ryk, pisk, palenie opon i zawrotna prędkość :)

Miałam okazję przejechać się z kierowcą Betki przez caly tor.

Było czadowo :) Nawet obróciło nas podczas jazdy o 360 stopni przy sporej prędkości. Adrenalina na maksa.

Ogólnie wyścig składa się z dwóch etapów.

Pierwszy- Lap Race, polega na tym, że kierowcy jeżdżą idywidualnie.

Drugi- Real Race jest wyścigiem grupowym.

Oczywiście Real jest bardziej emocjonujący :P

Nasz znajomy brał w nich udział, więc mieliśmy kogo dopingować.

Polecam wszystkim, super emocje i zabawa :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

~~~~




COFNIJ
Komentarze do artykułu
[DODAJ KOMENTARZ]



© 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone