~~~~
25.X.2010
Aaaaach! Tyle razy zbierałam się już do napisania czegokolwiek i zawsze coś wyskakiwało...
Dzieje się tyle rzeczy, że aż nie wiem od czego zacząć.
W pracy idzie do przodu i jest lepiej niż myślałam
Naprawdę mi się podoba to co robię. Powoli też zaczynam mieć swoich pacjentów.
A Ci tak jak spali, tak dalej śpią mi na fotelu :)
Poza tym mamy mnóstwo załatwiania z jedną sprawą, ale o niej to chyba już Patryk napisze sam.
Nie będę Mu odbierać tej przyjemności :)
Ostatnio natomiast odwiedził nas brat Patryka i nauczył robić Sushi!
Powoli dochodzimy do wprawy z jego robieniem.
Tak natomiast wyszło pierwsze własnoręcznie zrobione:

Mieliśmy okazję zrobić ostatnio kolejne i przyznam szczerze, że dochodzimy do perfekcji :D
Szczególnie jeśli chodzi o dobór składników.
Muszę niedługo umieścić tutaj najlepszy przepis na krewetki jaki może być!
Ci którzy już go ode mnie dostali, wiedzą o czym mówię :)
Wybaczcie, że nie zrobię tego od razu, ale moje kochanie ciągle mi marudzi nad uchem,
że jest głodny i chce już kolacyjkę. Czyli wszystko po staremu :P
Ale tak jeszcze na zakończenie zdjęcie, za które Patryczek mam nadzieję, mnie nie zabije.
Zatytułowałam je: "Jaki sik, taki bzik" :P

Mam nadzieję, że dopadnę Go, żeby w końcu coś tutaj napisał.
A jest o czym :)
Ale ciii, wszystko w swoim czasie... ;)
Marii
04.X.2010
Moje kochanie ostatnio uskuteczniało malowanie garażu.
I nawet z czegoś tak prostego udało Mu się zrobić mi niespodziankę.
W połowie malowania zostałam zawołana do garażu i oto co zobaczyłam na ścianie :)

Jak przyszłam, Patryk przypieczętował napis swoją własną dłonią, ociekającą farbą :)
Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie takie gesty są piękne i ujmujące.
Ach... Ci umazani na pomarańczowo mężczyźni są wyjątkowo kochani :P
Marii
~~~~