Baner

Lipiec 2011

COFNIJ

                         ~~~~

 

23.VII.2011

 

Opowiem Wam jedną historię...

To było rok temu, jeszcze w Gdańsku, tuż przed naszym ślubem.

Leżeliśmy z Patryczkiem na kanapie i robiliśmy plany na przyszłość...

Marzyliśmy o miejscach, które najpierw chcielibyśmy zobaczyć.

Jednogłośnie wybraliśmy dwa: Holandia i Ibiza.

Rozmawialiśmy, że może uda się pojechać do holandii już za rok (czyli w te wakacje).

Wiedzieliśmy jednak, że ze względów finansowych będzie ciężko to spełnić.

"Maksymalnie za dwa lata tam pojedziemy! I wybierzemy termin, w którym będzie grał też Armin van Buuren!

A w drugiej kolejności wybierzemy się na Ibizę, na istne szaleństwo!" ;] - mówiliśmy...

Czas mijał, a widząc ilość naszych wydatków nasze marzenia stawały się coraz mniej realne...

Minęło pół roku.

Spotkałam się z moim przyjacielem, współzałożycielem tej stronki, który radośnie mi oświadczył,

że dostał pracę w Holandii i się tam wybiera na kilka najbliższych miesięcy.

Co więcej, zaprasza nas do siebie!

SZOK!!! Nagle coś co wydawało się niemożliwe, stało przed nami na wyciągnięcie ręki.

Problem pozostał jednak w kosztach, które chodź zmalały nam o połowę, dalej były dosyć duże.

Miesiąc temu usiedliśmy i ustaliliśmy konkretną datę.

W końcu mieliśmy jakiś punkt odniesienia.

Do ostatnich dwóch tygodni wyjazd nie był pewny...

Zacisnęliśmy jednak pasa, ciężko pracowaliśmy i... UDAŁO SIĘ!!! :D

To już pewne! Bilety lotnicze kupione!!! W poniedziałek jedziemy do Holandii do Amsterdamu!!!

Jak tylko Łukasz nas zaprosił (niby to przypadkiem) zaczęłam sprawdzać,

czy nie ma przypadkiem koncertu Armina w wakacje w Amsterdamie :)

Niestety nic nie znalazłam :(

Tydzień temu (co również było przypadkiem) postanowiłam sprawdzić to raz jeszcze.

Nie wierzę!!!!!!! Czytam raz! Drugi! Trzeci!!!! Kolejny kolejny kolejny!!! Upewniam się!!!

Zaczęłam krzyczeć, skakać, tulić i całować komputer.

Patryk patrzył na mnie jak na wariatkę i pytał się ciągle co się stało!???

Przez dłuższą chwilę nie byłam w stanie nic odpowiedzieć bo krzyczałam tak, jakbym conajmniej zobaczyła pająka.

  Jest! Jest! Jest!

W weekend, akurat ten jeden jedyny weekend gdy my tam będziemy, jest koncert w Amsterdamie!!!!

Oczywiście Armin van Buuren na czele!!!

Ale jakby radości było mało, obstawa dj którzy będą grali razem z nim, dla mnie jest powalająca.

Całodniowy koncert od 11 do 23 zatytułowany Electronic Family. Meeega mocny skład.

I co? I MY!!! TAM! RAZEM!

Tego wieczoru tylko Patryk wiedział co się ze mną działo...

Dłuuuugo nie mogłam zasnąć, aż w końcu udało się przy rytmach mojej ukochanej muzyki.

Powiem Wam tylko, że to niesamowite, jak wiele radości może dać człowiekowi muzyka.

Każdą nutkę chłonę całą sobą, całą swoją duszą i umysłem.

Na koncertach jestem niczym wykwintny smakosz kulinarny.

Czuję każdy dźwięk, który dotyka mych kubków smakowych.

Karmię się kolejnymi nutkami... A gdy wychodzę z takiego koncertu, czuję, że jestem syta emocjonalnie.

To takie trufle dla mojego wnętrza... :)

Już za tydzień w sobotę zjem kolejną Truflę! I ta będzie zdecydowanie najlepsza! :D

I wiecie z czego się jeszcze taaak cieszę? Że będę się mogła nią podzielić z moim kochanym mężem :) :*

 

Na koniec chciałam wspomnień o czymś jeszcze...

Taki mały szczegół, którego nie może zabraknąć w tym opowiadaniu.

2 miesiące temu, spotkałam się z moją kochaną przyjaciółką Martusią.

Okazało się, że wyprowadza się na stałe do Hiszpanii do Barcelony... (bu... :( )

Zaprosiła mnie i Patryczka do siebie mówiąc, że pojedziemy razem z Barcelony na Ibizę,

bo bardzo tanio stamtąd wychodzi nocleg i lot samolotem.

I chodź mieliśmy tam polecieć we wrześniu, zdecydowaliśmy jednak odłożyć tą wycieczkę na przyszły rok.

Nie mniej jednak. Coś co było dla nas niemożliwe jeszcze rok temu, w tym roku stało się realne.

Akurat te dwa miejsca, tylko te dwa o których marzyliśmy...

I chodź Ibiza musi poczekać rok, już czujemy jakby się spełniła :)

Fizyka kwantowa zadziałała. Zmaterializowaliśmy swoje pragnienia :)

Dla tych, którzy są ciekawi, polecamy poczytać na ten temat więcej...

Jedno jest pewne. Nie ważne czy wiecie coś o fizyce kwantowej, czy nie wiecie...

Zawsze warto jest mieć marzenia, nawet te najbardziej nierealne.

Bo nigdy nie wiadomo jak i kiedy się znajdziecie w Waszym wymarzonym miejscu, i zjecie swoją własną Truflę ;)

 

Tymczasem do usłyszenia po powrocie... :)

Jesteśmy gdzieś w objęciach Holandii...

 

                                                    Marii

 

 

17.VII.2011

 

Dzisiaj niedziela, tydzień po naszej rocznicy.

Siedzimy z Patryczkiem i wspominamy naszą ostatnią wizytę w Gdańsku.

Spędziliśmy 4 niesamowite dni z Mateuszem i Olą.

Obliczyliśmy, że to nasze piąte spotkanie.

I w dalszym ciągu nie możemy uwierzyć w fenomen naszej przyjaźni.

Wiem, że pisałam o tym nie raz... ale naprawdę relacje międzyludzkie potrafią być niezwykłe.

Za każdym razem jak mamy się spotkać odliczamy dosłownie dni, a jak się rozstajemy to płaczemy.

Na szczęście zobaczymy się we wrześniu kiedy to Mateusz z Olcią do nas przyjadą.

I znowu mamy moment, na który będziemy czekać z niecierpliwością :) :*

 

 

 

 

 

Wczoraj miałam imieninki. I muszę się Wam pochwalić tym dniem, bo był cudowny!

Obudził mnie mój Miś, gładząc po rączce. Otworzyłam oczka i zobaczyłam go z różyczką i prezentem przed sobą.

Na marginesie wspomnę, że było przed 9 rano a moj Miś już przed 8 był w mieście, żeby mi zrobić niespodziankę.

I nawet udało Mu się mnie naprawdę zaskoczyć. A to nie jest łatwe- zazwyczaj wszystkiego się domyślam :P

Wstałam i zeszłam do kuchni, a tam na naszym lustrze widniał wierszyk dla mnie:

 

Dziękuję Mężu mój najwspanialszy na świecie :)

Czy mówiłam już, że Cię kocham? :*

 

 

                                                              Marii

 

 

06.VII.2011

 

Wielkie odliczanie czas zacząć!

10 lipca jest nasza pierwsza rocznica ślubu!

Spędzimy ją cudownie, tak jak moglibyśmy sobie to tylko wymarzyć.

Weekend spędzimy w Gdańsku w gronie naszych cudownych przyjaciół ze Szczecina Olci i Mateuszka.

I chodź do szczęścia nie będziemy potrzebować niczego więcej to nie koniec rocznicowych atrakcji!

W nocy z 9 na 10 lipca odbędzie się koncert na którym zagra mój kochany Armin van Buuren!!!

To pierwszy jego koncert tam, i akurat tego dnia...

Wybaczcie moje podekscytowanie po prostu to wszystko jest dla mnie takie niesamowite!

Tyle dobroci naraz :) Cudownie będzie!

Podsumowując... minął rok... rok wielkich zmian w moim i Patryczka życiu.

Przez ten rok musieliśmy się nauczyć na nowo żyć w innym miejscu, z inną pracą.

Nieuniknione okazały się nowe problemy, które nas dotknęły. Inne od tych które mieliśmy w Gdańsku.

I mam naprawdę wielki spokój w duszy widząc, że wszystko nam się jakoś ułożyło.

Zarówno w naszym życiu jak i między nami.

Bo nie ukrywajmy tego, że łatwo w życiu przenosić problemy i nerwy na drugą osobę z którą się żyję.

Momentami zbyt łatwo.

Najważniejsze jest jednak to, żeby zawsze umieć wyciągnąć odpowiednie wnioski i powrócić do tego,

co było przed kłótnią.

A jeszcze lepiej, by zbliżyło nas to do siebie jeszcze bardziej.

Bo sprzeczki będą nam zasze towarzyszyć.

W końcu przyszło nam kobitkom żyć z mężczyznami :) hehe :)

 

3 dni... :)

 

 

~~~~




COFNIJ
Komentarze do artykułu
[DODAJ KOMENTARZ]



© 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone