Baner

Sierpień 2011

COFNIJ

 

 

 

~~~~

 

16.VIII.2011

 

Ostatnio ponad godzinę siedziałam i opisywałam naszą podróż do Holandii.

I to nic, że na końcu zawiesił się internet i wszystko się skasowało ;]

A ja jakoś nie miałam weny usiąść do tego ponownie...

Do dziś :)

Holandia jest cudowna!

Ludzie wyjątkowo mili, bardzo pomocni.

Przekonaliśmy się o tym już pierwszego dnia, kiedy w drodze z lotniska pomyliliśmy pociągi :/

Na szczęście jechaliśmy w dobrą stronę.

Na szczęście na przeciwko nas usiadł bardzo przystojny Holender :)

Na szczęście Mariczka ładnie się do niego uśmiechała :)

Na szczęście okazał się być bardzo pomocny :)

Wracał do nas trzy razy, żeby pokazać gdzie wysiąść i jaki pociąg znaleźć.

Mieszkaliśmy w niewielkiej i bardzo przytulnej miejscowości Hilversum Noord.

Do Amsterdamu mieliśmy pół godziny pociągiem.

W ogóle transport pociągami pożarł nam prawie 200 euro w ciągu tygodnia.

Ale powiem szczerze, że komfort jazdy nam to rekompensował.

Nie wiem kiedy Polska kolej będzie na takim poziomie jak tam...

Śmiem twierdzić, że za kilkadziesiąt lat...

Pogoda niestety nie dopisywała nam za bardzo.

Na szczęście był jeden dzień pełen ciepła i słońca!

Ideaaaalny na spacer po amsterdamie :)

To była nasza druga podróż, tym razem bez przewodnika Łukasza.

Wyszlismy z pociągu i podążając w stronę centrum szczycąc się tym, jak dobrze znamy już to miasto.

Nie minęło nawet 5 minut jak się okazało... że się zgubiliśmy hehe.

Dzięki temu zwiedziliśmy jednak te inne, mniej uczęszczane uliczki.

Będąc jeszcze w Polsce mieliśmy taką wizję, że usiądziemy sobie w centrum Amsterdamu,

na ławeczce nad kanałem i się miło zrelaksujemy :)

Mieliśmy z tym nie lada problem, ponieważ wszystkie ławki były zajęte.

Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy jedną wolną, idealną!!!

Przyspieszyliśmy kroku, żeby nikt jej nie zajął.

Nagle minęła nas na rowerze kobietka po 50-tce i usiadła na naszym wypatrzonym miejscu!

Arrrrrgh! Nieustraszeni mknęliśmy jednak przed siebie.

Grzecznie podeszliśmy, zapytaliśmy i usiedliśmy! A co!

Nieco się zdziwiliśmy jak ta niepozorna kobietka wyciągnęła z kieszeni i odpaliła sobie blanta :)

I podczas gdy patryczek załatwiał piciu w pobliskiej restauracji, my się zanurzałyśmy w rozmowę o życiu :)

Babeczka okazała się Włoszką pomieszkującą w Miami w USA :)

To nic, że mieszkała w jednym z najdroższych hoteli w Amsterdamie.

Była mega pogodna, wyluzowana i pozytywna.

Przesiedzieliśmy sobie z nią prawie godzinę, ciągle rozmawiając.

Gdy się żegnaliśmy, powiedziała, że jesteśmy super ludźmi i cieszy się, że nas poznała.

To było naprawdę miłe z jej strony...

I tak sobie właśnie spędzaliśmy kolejne dni, poznając kolejne osoby.

Największą przygodę mieliśmy chyba jednak ostatniej nocy.

Samolot powrotny mieliśmy w poniedziałek rano.

O 7 musieliśmy być już na lotnisku, a mieliśmy do niego 1,5 h drogi.

Okazało się jednak, że w Holandii nocą nie kursują żadne pociągi!!! (taki mały minus)

Z racji kosmicznych cen noclegów postanowiliśmy wspaniałomyślnie przenocować na lotnisku.

Na PKP dowiedzieliśmy się jednak, że lotnisko jest zamykane na noc!!!

Postanowiliśmy zostać zatem na PKP.

I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że PKP było również zamykane na noc!!!

To był taki moment, w którym niewielkiego nerwa, na to co się z nami stanie.

3 torby, laptop, aparat, pieniądze, telefony itd... co jeśli ktoś wspaniałomyślnie postanowi nam je odebrać?

Na szczęście Mariczka znalazła miłego ochroniarza, którego postanowiła zapytać gdzie jest bezpieczniej spać:

na zewnątrz przed PKP czy przed lotniskiem?

Pan był bardzo zdzwiony :) Wykonał telefon, po czym obok mnie stanęli ochroniarze monitorujących stację w nocy.

Okazało się, że na noc nikt nie ma prawa tam zostać.

Kilka zdań, uśmieszków i TADAM!!!

Mariczka załatwiła nocleg na stacji PKP w oszkolnym, ogrzewanym i monitorowanym pomieszczeniu :)

Dostaliśmy nawet nr tel do ochrony, "tak na wszelki wypadek".

Zaryglowaliśmy się od środka rozkładając torby, śpiwór, poduszki i reklamówkę jedzenia na ziemi.

Taki mały piknik w obcym holenderskim mieście, na stacji PKP o 2 w nocy ;]

Ostatecznie przetrwaliśmy :) Do Polski wróciliśmy cali i zdrowi :)

Jak już wspominałam, Holandia jest cudowna...

Ale tydzień pobytu tam w zupełności wystarczy nam na kilka najbliższych lat.

 

                                                               Marii

 

~~~~




COFNIJ
Komentarze do artykułu
[DODAJ KOMENTARZ]



zmartwiona 2011-10-01 20:53:43
Pani Mariko bardzo martwi mnie fakt, że już tak długo nie robiła Pani żadnych wpisów, zaczynam się martwić, że coś złego dzieje się z Waszą wielką miłością, proszę znaleźć chwilkę i napisać choć parę zdań, żeby rozwiać wątpliwości moje i jak sądzę wielu osób, które zaglądają na tę stronkę. Pozdrawiam
© 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone