~~~~
09.X.2011r
Witajcie Kochani moi...
Wybaczcie tą długą przerwę w moim pisaniu, ale miałam swój mały powód...
Będę z Wami szczera. Bo zawsze tutaj jestem szczera.
Ten blog zaczęłam pisać jeszcze w Gdańsku, przed ślubem.
Miało to być tylko dla moich najbliższych znajomych tak naprawdę.
Okazało się jednak, że czyta go więcej osób niż się spodziewałam.
Szczególnie tutaj, w Sierpcu.
I jest to w sumie miłe, że kogoś interesuje to co chcę napisać :)
Okazało się jednak, że ma to swoje plusy i minusy...
Sierpc to małe miasto i łatwo się narazić na złą opinię ludzi...
Łatwo wyśmiać człowieka, że obnaża się ze swojego życia, uczuć, przeżyć tak naprawdę przed całym światem.
Dowiedziałam się, że niektórzy się śmieją z mojego stylu pisania. Z emocji które przekazuję.
I w pewnej chwili miałam zagwostkę. Ulec opini publicznej, zmienić styl pisania bądź w ogóle zrezygnować?
Czy może być dalej sobą i robić to co się lubi.
I gdy wydawało się, że jednak się poddałam, siły dodał mi jeden komentarz na naszej stronie,
który dziś przeczytałam od Pani Zmarwtionejw:
"Pani Mariko bardzo martwi mnie fakt, że już tak długo nie robiła Pani żadnych wpisów,
zaczynam się martwić, że coś złego dzieje się z Waszą wielką miłością,
proszę znaleźć chwilkę i napisać choć parę zdań, żeby rozwiać wątpliwości moje i jak sądzę wielu osób,
które zaglądają na tę stronkę. Pozdrawia"
Bardzo dziękuję za te słowa :) Dodały mi otuchy i wiary, że jednak jest ktoś, dla kogo warto tutaj dalej pisać.
A ludzie którzy nie lubią czytać tego co tutaj piszę niech po prostu tu nie zaglądają :)
No dobrze, wracając zatem do naszego życia.
Droga Pani Zmartwiona- z naszą miłością jest wszystko w jak najlepszym porządku :)
Ma ona swoje wzloty i upadki, ale chwilowo jest zdecydowanie jej wzlot :)
Wszystko dzięki wizycie naszych najdroższych przyjaciół ze Szczecina!
Nie miałam okazji jeszcze o tym napisać.
Byli u nas przez tydzień Olcia i Mateuszek. Pierwszy raz mieliśmy dla siebie aż tyle czasu.
I przyznam, że było przecudownie.
Zawsze gdy myślę, że już lepiej być nie może, jest po prostu lepiej :)
Powiem Wam tylko tyle, że nasza czwórka jest po prostu zsynchronizowana w szczególny sposób.
A rozumienie się bez słów jest u nas na porządku dziennym.
Jest jednak jeden wielki minus naszej przyjaźni. A tak naprawdę dwa.
Odległość i tęsknota...
Jeszcze nigdy nie tęskniłam za nimi tak bardzo jak teraz :(
Muszę się Wam pochwalić, że od 1 października mam już oficjalnie swoją firmę :)
I jestem przeszczęśliwa! :) Ileż to radości może dać człowiekowi zwykła pieczątka czy też wizytówka...

Pracuję dalej na swoim stanowisku u tatusia w gabinecie, ale teraz jakby bardziej na swoje nazwisko...
Cieszę się jak głupia jak ktoś dzwoni do gabinetu i chce się zapisać do pani doktor :)
Mam też już swoich stałych pacjentów. I największą nagrodą jest jak przyprowadzają swoje dzieci.
Ogólnie mam duże plany na przyszłość. I wiem, że uda mi się je zrealizować! :)
Sklep również funkcjonuje coraz lepiej. Od rozwoju póki co ograniczają nas tylko finanse niestety...
Chodź i hurtownie nie zawsze nam sprzyjają ...
Naprawdę panuje tam wszechobecna nieumiejętność czytania zamówień :/
Będziemy jednak powolutku wdrażać w życie plan rozwoju sklepu.
Chcielibyśmy pokazać dużo nowych rzeczy, zwierzaków czy też pomysłów.
Jestem bardzo dumna z mojego mężusia i niezmiernie się cieszę, że ludzie doceniają Jego wiedzę
i chęć dzielenia się nią z innymi.
Ostatnio mamy coraz więcej zamówień na duże akwaria. Mamy już za sobą dwa akwaria 500 litrowe.
Jak znajdę jeszcze chwilkę czasu, to powrzucam tutaj kilka nowych fotek tego co robimy.
Aaaa.. no i zaległe obiecane zdjęcia z Holandii...
Ogólnie jest pięknie :)
I nawet jesień za oknem wydaje się być mniej straszna, jak ludzie dookoła dają Ci tyle ciepła...
Dziś moim kocykiem jest mężuś, którym skutecznie się owinęlam :) :*
Marii
~~~~
Sylwia...;-))) 2011-10-18 15:11:16