Styczeń- Tuż po przeprowadzce…
Patryk. Jezu, jaki tu błysk...
Marika. „Yyy… przepraszam za bałagan!”
M. Wszędzie zostawia swoje rzeczy...
P. Położe je tu, może nie zauważy...
M. I znowu zostawił brudne skarpetki pod łóżkiem!
P. „Kochanie, widziałaś gdzieś moje skarpetki?”
Luty
M. „Wszędzie chodzisz, i zapalasz światła”
P. „Podążam drogą światłości”
M. „Znowu nie umyłeś zębów!”
P. (Ratuj się! Wymówka!) „Ależ kochanie… właśnie szedłem to zrobić”
Sobotni wieczór…
M. Oby się nie dorwał do playstation, bo znowu zniknie do 5 rano...
P. Jak pogram sobie 5 minut, świat się nie zawali (o Boże, to już 5?!)
M. Ubiję go jak wróci do sypialni…
P. Jak tu się wkraść, żeby nie zauważyła?
M. „Czy Ty wiesz, która jest godzina?!”
P. „Yyyyy…Siku byłem!”
Marzec
M. Coś mi mówi, że oświadczy mi się w wakacje…
P. A niech to, chyba przejrzała mój plan…
M. Spiskuję z mamusią, co tu zrobić, żeby oświadczył się na Wielkanoc ( mam nadzieję, że się nie dowie…)
P. Zaskoczę ją i oświadczę się w Wielkanoc!
1 kwietnia
P. „Kotku, potrzebuję tą kasę, którą dałem Ci do odłożenia... kolega prosił o pożyczkę” (na pewno się nie domyśla…)
M. O Boże! Chce mi kupić pierścionek!
5 kwietnia
P. „Kochanie sprawdź mi autobus do rodziców”
M. „162 czy 262?” (jedzie po pierścionek!)
P. „A który zatrzymuje się przy Carrefourze?” (po co o to zapytałem??)
M. „Jedziesz po pierścionek!!??” (tak! tak! sesesese!)
P. „Zwariowałaś? Jaki znowu pierścionek?” (ale ze mnie idiota…)
M. „Misiuuuuuuuuuu…. Powiedz proszę…. Misiuuuuuuuuuuu”
P. (Co robić, co robić?) „Dobrze, jadę, ale nie myśl, że oświadczę Ci się dzisiaj” (słabo mi…)
M. „To kiedy?” (powiedz dziś, dziś!)
P. „W wielkanoc, tylko nie mów na razie nikomu” (uf.. resztka planu uratowana...)
M. „Oczywiście” (muszę zadzwonić do mamusi!)
P. „Jadę, bądź grzeczna” (tyle knucia, taki plan, a sprzedał mnie autobus…)
Niecierpliwiąc się w domu
M. Byłoby cudownie jakby to zrobił dzisiaj… Ale nie, nie, przecież to tylko facet… do kogo jeszcze nie pisalam, ze zaręczam się w święta???
W Aparcie
P. Zrobię to dzisiaj! W końcu jestem facetem!
Nieco później
M. Napiszę mu smsa, gdzie jest i kiedy wróci.
P. (Stojąc pod drzwiami) Cholerny sms! Mam nadzieję, że go nie uslyszała...
Sekundę później
P. Pewny siebie wcisnąłem dzwonek (cholera! Za późno na ucieczkę!)
M. Nareszcie wrócił! Więc może jednak..?
P. „Mariko Cisowska, czy zostaniesz moją żoną?” (oddychaj, oddychaj...)
M. (Nienawidzę jak ktoś do mnie mówi Mariko, ale Jemu dziś wyjątkowo wybaczę…) „Tak tak tak!”
P. Udało się, nie zemdlałem i nawet wygląda na zaskoczoną!
M. Ha! Wiedziałam od początku, że to zrobi, w koncu to mój facet…
M. Kocham Go (i na pewno bardziej...)
P. Kocham Ją (pewnie nie domyśla się, że ja bardziej...)